Znalazłam Polskę w Urugwaju!

Jest jednym z najmniejszych państw Ameryki Południowej. Jest też jednak inny niż Chile czy Argentyna. Byłam w 3 miastach, spędziłam łącznie 7 dni.

Kraj bardzo podobny do Polski, chyba pierwszy raz spotkałam się z tak ogromnym podobieństwem. Nasza podróż stopem z Colonia del Sacramento do Montevideo wiodła przez piękne zielone pola, gdzie uprawiane są warzywa, zboża, nawet ukształtowanie terenu było dokładnie takie jak w Polsce – czułam się jakbym jechała nad polskie morze. Niewiele się pomyliła, ale o tym za chwilę.

  Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Montevideo przypomina mi Warszawę jakbym chodziła Nowym Światem i nagle znalazła się w Krakowie pod Sukiennicami. Przecierałam oczy ze zdziwienia. Tu tylko jedna różnica: byliśmy na starym mieście koło 14.00 i nigdy nie widziałam tak wyludnionego miasta. Wszystko pozamykane na 4 spusty: kawiarnie, restauracje, sklepy, ludzi na ulicach brak. Trochę lepiej było w okolicach sukiennic – tam już można było coś zjeść.

Obraz może zawierać: niebo, chmura, na zewnątrz i przyroda Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, niebo i na zewnątrz

Kiedy budzę się następnego dnia, wyruszamy w podróż nad ocean do Punta del Diablo nie może być inaczej – leje deszcz i taka sama pogoda wita nas nad oceanem… Zakładamy kurtki idziemy na plaże – teraz już wiem jestem nad Bałtykiem, plaże, pogoda nawet domki takie same jak w Stegnie 😂
Całe szczęście w kolejne dni mamy piękną pogodę, ale jak to nad Bałtykiem – wieczory chłodne, także kurtki i długie spodnie przydają się 😉
W Punta del Diablo znalazłam ciszę, chill i relax. Mieszkałyśmy w fantastycznym hostelu, z dobrymi śniadaniami, hamakiem, pięknym widokiem na ocean. Jestem zachwycona tym miasteczkiem – gorąco polecam.

Obraz może zawierać: niebo, chmura, drzewo i na zewnątrz Obraz może zawierać: niebo, drzewo i na zewnątrz
Naszą podróż zaczynamy od Colonia del Sacramento, przypływamy tu promem (1,5h) z Buenos Aires.
Miasteczko małe, nie mniej jednak bardzo urocze, zielone, kolorowe. Obserwuje tu najpięknieszy zachód słońca jaki kiedykolwiek widziałam. Spektakularne przedstawienie, co mam nadzieję udało mi się przedstawiać na zdjęciach.

Urugwajczycy po mimo iż władza kościelna i rząd są oddzielnymi jednostkami, to żyją w bardzo tradycyjny sposób: dom, rodzina, dzieci. Co więcej bardzo kochają swój kraj i bardzo rzadko podróżują, gdzieś poza granice. Niepodległość odzyskali w 1850. Co ciekawe do 2015 głową państwa był Jose Mujica, który znany jest jako najbiedniejszy prezydent świata –
90% swojej pensji oddawał biednym ludziom.
Jada się tu oczywiście empandy, wołowinę, szczególnie tą z grilla. Można zjeść również białą kiełbasę (100% identyczny smak jak nasza) oraz kaszankę! Nad oceanem ryby i owoce morza, do tego oczywiście urugwajskie wino.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, buty i na zewnątrz  Obraz może zawierać: ocean, niebo, chmura, na zewnątrz, przyroda i woda

Marihuana jest to zalegalizowana i nie ma większego problemu z zakupem, jednak rząd wprowadził pewne obostrzenia, żeby kupować zielone ziółka każdy obywatel Urugwaju musi wyrobić specjalną kartę, na której zapisywany jest jakby stan zakupu na miesiąc i nie może on przekroczyć jakiegoś poziomu (nie wiem ile) w ten sposób rząd ma jakąś kontrolę.
Obcokrajowiec kupić jej legalnie nie może, ale może zostać legalnie poczęstowany owym rarytasem.

Ani w Chile ani w Argentynie nie wzbudzałyśmy takiego zainteresowania nami jak w Urugwaju. Tu, kiedy ktoś słyszał, że rozmawiamy po polsku od razu ptak skąd jesteśmy. Panowie w klubach również nie ukrywali zainteresowania i odwracali głowy, albo natychmiast zagadywali.

Chyba tyle o Urugwaju.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ocean i na zewnątrz  Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, stoi, ocean, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *