Czemu Beunos Aires nie jest boskie…?!

Napisze chyba tak bardzo ogólnie o Buenos Aires bo w sumie sama nie wiem co o nim powiedzieć. Przyznam zupełnie szczerze, że miałam inne oczekiwania co do tego miasta a trochę to inaczej wygląda w rzeczywistości.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i na zewnątrz

Spędziłam w Buenos 5 dni, wystarczająco długo według mnie by poczuć klimat miasta. Mieszkamy na poddaszy w dzielnicy San Telmo – bardzo spokojna i ciekawa dzielnica. Na uwagę zasługuje Plaza Dorrego, gdzie każdego wieczoru była muzyka na żywo i pokaz tango i innych lokalnych tańców. Można tu zjeść pizze i wypić 2 lampki wina na 36 zł. Musicie wiedzieć, że Argentyńczycy uwielbiają pizze i można ją kupić dosłownie wszędzie – pizza na bardzo grubym cieście trochę jak nasza z pizza hut (czyli to raczej ciasto z serem🤦‍♀️)
Pozostając w klimacie jedzeniowy, królują empanady – takie nasze trochę większe pierogi, tylko oni je pieką a nie gotują. Najpopularniejsze są wiadomo z mięsem, potem z cebulą i serem albo te z szynką. Cena około 3 zł za dużego pieroga.

Obraz może zawierać: jedzenie i w budynku  Obraz może zawierać: 1 osoba, napój, zbliżenie i w budynku

Oczywiście steki. Moje podniebienie było w niebie a ja wraz z nim! Najlepsza restauracja na mięso to La Brigida na San Telmo. Czynna od 12.00-15.00 i od 20.00-00.00 Zamawiam chorizo de beef – ogromny kawał mięsa, tam było z 350-400g jak nic. Idealne w smaku, mięso bardziej niż perfekcyjne, idealny stopień wysmażenia, idealna obsługa, same achy, rozkosze i uwielbienia – cena za stek 38 zł! Jak o tym pisze, ślinka mi cieknie (ja tam jeszcze wrócę, ja tam zjem jeszcze mięso, mówię Wam!)
Nie zapominajmy równie o wspaniałym dulce de leche – krem jak nasza krówka – niebo w gębie!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, napój

Byłyśmy również na najsłynniejszym cmentarzu La Recoleta.
Cmentarz robi wrażenie, to w sumie nie przypomina nawet cmentarza, rozmach, przepych, wielkość grobowców momentami przytłacza, chodząc tak zastanawiałam się gdzie ja właściwie jestem. Nie mniej jednak koniecznie warto zobaczyć.

Obraz może zawierać: ludzie stoją, niebo i na zewnątrz

Kolejny kroki kierujemy do księgarni El Ateneo Grand Splendid, która niegdyś była operą. Widok również robi wrażenie, przepiękny malowany sufit. Zdobione balkony, a do tego pełno książek. Ciekawe miejsce.
Nogi oczywiście wędrują w stronę kolorowych domków na La Bocca. Pięknie to wygląda, tylko niestety traci swój urok przez wszystkie bardzo turystyczne restauracje i sklepy z pamiątkami. Nie mniej jednak również polecam zobaczyć i koniecznie zrobić zdjęcie – to jedno z najbardziej popularnych miejsc w Buenos.

Wieczorem warto wybrać się do Palermo Soho tu znajdzie mnóstwo pabów, knajp, barów otwartych do późnych godzin wieczornych.

Bardzo dużo zielonych i ogromnych parków. Słynny ogród japoński i kolejny z wielkim blaszanym kwiatem.

Co mnie zaskoczyło?
Chyba trzy rzeczy:
– przejście przez jezdnię – ten kto był w Indiach czy w Tajlandii wie, że po tym przeżyciu każde inne przejście przez pasy będzie małym piwem. OTÓŻ NIE! Przejście przez pasy na zielonym świetle w Buenos to wyczyn! Oprócz tego, że w wielu miejscach nie ma świtał dla pieszych, to nawet jeśli one są to kierowcy skręcający z prawej strony dosłownie wjeżdżają na Ciebie. Zapomnij, że ktoś w ogóle przepuści Cię kiedy jesteś na pasach!
– Psy… duże miasto, ja rozumiem, ludzie chcą mieć zwierzęta – szanuję, ale to co tu się wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie – wszędzie śmierdzi moczem i wszędzie walają się kupy…. Nikt nie sprząta po swoich pupilach, pies chce nalać na chodnik – proszę bardzo niech sika…🤦‍♀️
– Wyobrażałam sobie życie nocne nieco inaczej. Byłam pewna, że w jaką uliczkę się nie wejdzie będę słyszeć dobiegające dźwięki muzyki latyno-amerykańskiej, tango, że będzie można chodzić, wchodzić bawić się, uśmiecha i iść dalej. Otóż nic bardziej mylnego – oprócz wcześniej wspomnianego placu nic takiego nie ma miejsca. Życie nocne polega tu na siedzeniu w knajpie piciu wina i jedzenie o 23.00
– Wybrałyśmy się raz na tango milonga, impreza w takiej sali tanecznej, słychać muzykę myśle będzie fajnie. Niestety nie zostałyśmy wpuszczone bo strój wymagany muy elegante…🤷‍♀️

Jednak pomimo to miasto ma swój urok. Jest takie europejskie, bardzo przypomina mi Madryt. Przepiękne kamienice w stylu kolonialnym.
Dla mnie Buenos Aires plasuje się na liście miast wartych do zobaczenia, ale na pewno trudnych do mieszkania. Wrócę tu jeszcze na weekend w drodze powrotnej z Urugwaju, ale to będzie nasze ostatnie spotkanie z Buenos.

Teraz tęsknie za górami, za Ushuaia i El Chalten😍 Te miasteczka zdecydowanie zasługują na wyróżnienie, pochwały i może nawet na powrót? Kto wie, kto wie!

A teraz przygoda z najbardziej lewicowym krajem Ameryki Łacińskiej -3 miasta, autostop, 7 dni, ocean i My! Ciekawi kolejnych przygód? Co tym razem mnie spotka?!
Przygoda, przygoda każdej chwili szkoda!

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *