Tajlandia – Chiang Mai, Chiang Rai, Pattaya

Tajlandia – Chiang Mai, Chiang Rai, Pattaya

Dawno nie zdawałam Wam relacji co u mnie i jak idzie zwiedzanie Tajlandii.

Może zacznę od tego co u mnie. Bardzo długo wzbraniałam się od planowania dokładnie tego co dalej, jaki plan na przyszłość. Ostatni lot w przyszłym roku do Chile i Argentyny. Póki co od marca nie mam planu co dalej. Trochę mnie to martwi i nie ukrywam zabiera mi to dużo energii. Plan był taki, że sprzedam samochód, wynajmę mieszkanie na kolejny rok i pojadę do USA i Kanady. Samochód nie chce się sprzedać, więc nie pozostaje nic innego jak zmienić plan. Mam już jakieś pomysły, kilka rozwiązań ale póki co żadne chyba nie jest takie, że jestem go pewna na 100%.
Mój organizm też wyraźnie odczuwa ten spadek energii bo co chwila dopada mnie jakaś infekcja 🤦‍♀️
Zobaczymy co przyniesie czas i działania, które zamierzam podjąć. Trzymajcie kciuki!

Obraz może zawierać: na zewnątrz Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie

Dobrze, to teraz o Tajlandii.
Bangkok jaki jest już opisywałam w poście na początku listopada. Nic się nie zmieniło. Lubię to miasto, mam swoje miejsca do jedzenia.
Kolejny dzień udajemy się do Chiang Mai. Można polecieć samolotem – tą opcje wybieramy, można wybrać też pociąg lub autobus – te opcje trochę tańsze ale podróż trwa o wiele, wiele dłużej.
Miło jest odczuć nieco niższą temperaturę niż w Bangkoku- jest czym oddychać. Nasz hotel znajduje się obok nocnego marketu, także można jeść i robić zakupy całą noc. W ogóle mam wrażenie, że większość Chiang Mai to targowisko, można kupić dosłownie wszystko, można też o każdej porze nocy coś zjeść (nocy, bo w dzień trudno znaleść miejsce na normalne śniadanie – tu na śniadanie jada się głównie zupy z nudlami).
Warto zobaczyć świątynie Wat Pra Sing XIV-wieczna świątynia z posągami Buddy ze złota i miedzi, malowidłami ściennymi i starożytnymi manuskryptami.

Obraz może zawierać: niebo, chmura i na zewnątrz

W tym mieście, miała być wyprawa na słonie. Miała być – ja niestety nie zdecydowałam się na odwiedzenie sanktuarium koszt 2500 batów jednak mnie odstraszył. Jednak moja przyjaciółka była (jest fanką słoni, to było jej marzenie) Miała okazje, karmić słonie, kąpać je, przygotować dla nich posiłek. To jedno z niewielu sanktuarium słoni, które żyją tu na dziko w lesie, widzą gdzie przyjść po jedzenie dlatego można spotkać słonie o konkretnej godzinie. Nie ma czegoś takiego okrutnego jak jeżdżenie na słoniach przez turystów. To chyba jeden z najgorszych procederów na, które nie ma we mnie zgody. Mimo, że mnie tam nie było to z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce.

 

Ja natomiast wybrałam się na kurs gotowania i było fantastycznie! Kurs był na farmie oddalonej o 40 km od miasta. Mała, kameralna grup. Świetna atmosfera i pyszne jedzenie!
Ugotowałam: kurczaka w żółtym curry (które sama wcześniej zrobiłam!), zupę z warzywami i kurczakiem na mleku kokosowym, oczywiście moje ulubione danie Pad Thai, sałatkę z zielonej papay a na deser banany gotowane w mleku kokosowym. Wszystko było przepyszne😍

Obraz może zawierać: jedzenie Obraz może zawierać: 3 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, w budynku i jedzenie

Kolejnego dni udajemy się do Chiang Rai zobaczyć Białą Świątynie -Wat Rong Khun. Jej budowę rozpoczęto w 1997 roku, zakończenie ma nastąpić w 2020 roku. Właściciel i projektant świątyni podkreśla, że ma ona być nie tylko dziełem jego życia, ale ma też zapewnić mu nieśmiertelność. „Śmierć może powstrzymać moje marzenie, ale nie może przerwać mojego projektu”. Faktycznie Świątynia robi wrażenie, rozpoczyna się jakby przez wejście do piekła a na końcu jest Budda. Miejsce ciekawe, inne niż do tej pory widziałam, ale spodziewałam się czegoś większego. Nie mniej jednak warto zobaczyć i zostać w tym mieście na dwie lub trzy noce. Wspaniały targ jedzeniowy i pamiątkowy – ceny dużo niższe niż w pozostałych miastach. Życie tu płynie wolniej i spokojniej. Żałuję bardzo, że byłym tam tylko jeden wieczór 🙄

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi i na zewnątrzObraz może zawierać: niebo, chmura, na zewnątrz, przyroda i woda

Kolejne miasto to Pattaya – zwane również miastem grzechu. To co tam zobaczyłam, przeraziło mnie ale też mocno zaskoczyło. Nie od dziś wiadomo, że Tajlandia słynie z sex turystki. Jednak widząc to na własne oczy, oglądając ulice pełne podstarzałych i starych mężczyzn prowadzających się z 30 lat od siebie młodszymi Tajkami – dopiero wtedy można odczuć skalę tego procederu. Ja nie chcę nikogo oceniać, każdy z Nas ma swój rozum i własną wolę. To co ja sobie uświadomiłam to, to jak również dużo złego może turystyka przynieść ze sobą…

Teraz odpoczywam na wyspie Ko Samet. Na szczęście nie ma tu bardzo dużo turystów. Jest plaża, jest słońce. Ceny jak to na wyspie bywa są nieco droższe niż na lądzie, ale jakoś to przeżyję!

Już przebieram nogami bo 18.12 lecimy do Mjanam a tam 3 dni trekkingu!!!

 

Obraz może zawierać: jedzenie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *