Siem Reamp – jak zwiedzać Angkor Wat

Siem Reamp – kambodżańskie miasto pełne turystów

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, na zewnątrz i zbliżenie  Obraz może zawierać: ludzie stoją, niebo, chmura, na zewnątrz i przyroda

Muszę Wam przyznać, że Kambodża w zasadzie Siem Reamp zaskoczyło mnie bardzo. Jeszcze wciąż nie wiem czy pozytywnie czy niegatywnie. Chyba zwyczajnie mam mieszane uczucia i wciąż probóję znaleźć jakiś sposób na to by opisać to co widziałam i czułam będąc na miejscu.

Zacznę od kuchni khmerskiej, o której sporo czytałam. Jednka to co zobaczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Najbardziej popularnym jedzeniem jest grillowane mięso – wieprzowina i kurczak. Dosłownie na każdym kroku ktoś coś grilluje. Od jakiegoś czasu jem bardzo mało mięsa ale ten kurczak tu smakował wybronie, do tego wybieram żółte nudle smżone z różnymi dodatkami – za 2 USD jestem najedzona na cały dzień! Oczywiście inne wspaniale dania też były
– Amok trei – aromatyczna zupa gotowana na parze w mleku kokosowym
– Nom Banh chok – makaron ryżowy z zielonym rybnym curry
– Nom ka chat- smażone ciasto ze szczypiorkiem
– Sajgonki – jestem fanką sajgonek, tu są bardzo popularne te z surowymi warzywami – każde które jadłam sztos!
Zwiedzanie:
Będąc w tej części Kambodży każdy udaje się do największego kompleksu świątyń buddyjskich Angkor Wat.
Faktycznie jest tu co podziwiać. My zwiedzanie zaczynamy juz o 7.30 – bierzemy hotelowe tuk tuki (20 USD za cały dzień). Bilety kupujemy po drodze w miejscu przypominającym świątynie. Jeden bilet kosztuje 37 USD i możemy cały dzień zwiedzać tyle świątyń ile mamy czasu i siły. Można też kupić bilet na 3 bądź 7 dni. (dla mnie jeden dzień jest wystarczający!) Pamiętajcie by strzec biletu jak oka w głowie – przy wejściu do każdej ze świątyń bilety są sprawdzane. Świątynie są oddalone od siebie czasem nawet 5 km- niech nikomu nie przyjdzie na myśl zwiedzanie na pieszo (chyba, że mamy bilet na 7 dni i chcemy odkupić wszystkie nasze grzechy tą wędrówką i zwiedzać 1 świątynie na 1 dzień…)

Nie lubię tłumów turystów ale zwyczajnie czasmi nie da się tego uniknąć. Tym razem wpadłam na pomysł, żeby odwrócić kolejność zwiedzania i jechać na początek tam gdzie wszysycy idą na koniec.
Po drodze mijamy Angkor Wat i masę tyrystów (dziki tłum tak bym to ujęła) najsłynniejszą świątynie Angkor Wat i zaczynamy od Angkor Thom (Bayon) to świątynia zbudowana w XII wieku. Najbardziej charakterystyczne są twarze buddy wyrzeźbione w kamieniu. Tych twarzy jest podobno 50. Udaje się zrobić chyba jedno z bardziej mistycznych zdjęć.

Obraz może zawierać: ludzie stoją, niebo, chmura, na zewnątrz i przyroda

Następnie warto zajrzeć do Ta Keo. Odbudowę świątyni funduje rząd i ludzie z Chin. Faktycznie świątynia jest bardzo dobrze odrestaurowana i dla mnie wygląda nieziemsko. Można wejść na sam jej szczy po bardzo wysokich i stromych schodach.

Teraz coś dla miłośników Lary Croft. Świątynia Ta Prohm. Tu były kręcone sceny do filmu Tomo Raider. Ta świątynia na mnie zrobiła największe wrażenie. Ogromne drzewa wyrastające w świątynie , w jej ściany, mury w to co z niej pozostało.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, niebo, na zewnątrz i przyroda Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Następna w kolejności jest Banteya Kdei to świątynia, która nie została w żaden sposób odrestaurowana, faktycznie widać ogromną różnicę z pozostałymi. Świątynia najmniejsza, przypomina Bayon również odnajdziemy to rzeźbione twarze buddy.

Ostatni punkt wycieczki to największa ze świątyń i najbardziej znana Angkor Wat.
Udaje się ominąć tłumy w zasadzie jest tylko kilka osób a świątynia jest tylko dla Nas. Tu najbardziej charakterystyczne są 3 wierze w kształcę rozwijających się kwitów lotosu. Najwyższa środkowa wierze ma 65 m wysokości.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, niebo, na zewnątrz i przyroda

Zwiedzanie zajęło nam około 6 godzin mogliśmy jechać dalej, ale byliśmy tak zmęczeni, że każdy myślał tylko o obiedzie i odpoczynku.
Tego dnia kiedy my zwiedzaliśmy padał deszcz. Jednak to była najlepsza według mnie pogoda na zwiedzanie. Nie wyobrażam sobie chodzić po świątyniach w 30 stopniowym upale.

Jednego dnia udaliśmy się na wyprawę po lokalnych wioskach. Wystarczy wyjechać 1 km za miasto by zobaczyć biedę i prawdziwe życie i prawdziwych ludzi.
Dojechaliśmy do portu, z którego można wypłynąć łódką by obejrzeć pływające wioski. To co zobaczyłam w porcie zupełnie mi wystarczyło, domy na palach, ludzie przekładający ryby i wszechobecny smród potu, ryb, zgnilizny i nie wiem jeszcze czego. Tu ludzie pracują i mieszkają. Czytałam gdzieś, że ta wioska do której się płynie to takie oglądanie biedy z bliskiej odległości, podobno ludzi tam trzyma się na siłę dla turystki. Nie wiem nie mnie to oceniać, zdecydowałam nie płynąć na jezioro i tak zobaczyłam już wiele.
Mnie strasznie zasmucił ten widok – centrum Siem Reamp jest kolorowe, głośne, restauracje typowo dla turystów, pamiątki, przekrzykujący się handlarze. Dla mnie to miasto stworzone przez turystów i dla turystów…
Taki smutny wniosek bo Kambodży….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *